niedziela, 4 stycznia 2015

Rozdział 18

#Rosaline


Przetarłam zmęczone oczy i podniosłam się z blondyna. Skierowałam kroki w stronę łazienki. Przemyłam twarz i wytarłam ją w puszysty ręcznik. Zeszłam na dół wzięłam jedną z męskich bluz na wieszaku i wyszłam do ogrodu. Usiadłam na miękkiej pufie i wbiłam wzrok w niebo. Gwiazdy rozsypane na niebie wprawiły mnie w stan zachwytu. Od razu wspomnienia zaczęły napływać do mojej głowy. Zrobiło mi się przykro , ale otarłam spływające łzy. Nagle poczułam na swoich barkach dłonie. Obejrzałam się i zobaczyłam Johnatana.
- Co tu robisz? - wzruszyłam ramionami.
- Czy to ważne?
- Dlaczego mnie tak traktujesz?
- Zasłużyłeś. - na chwilę nastała cisza. - Wyjeżdżam. - zawiesił się jakby na chwilę.
- Jak to wyjeżdżasz?
- Tak to. Wyjeżdżam. - starałam się aby mój ton brzmiał obojętnie.
- A co z Harrym? Z chłopakami? Ze szkołą?
- Nie obchodzi mnie to. Wracam do domu.
- Ale ... Rose zastanów się jeszcze.
- Nie muszę , podjęłam decyzję. Wracam do domu. Jestem pewna , że dyrektor nie będzie miał problemu z ponownym przyjęciem mnie do szkoły.
- A Harry? To twój brat.
- I co z tego? Alex to też mój brat. 
- Zostawisz go?
- Tak. - wstałam i poszłam do swojego pokoju. Leżałam chwilę w łóżku i usłyszałam irytujące skrzypienie drzwi.
- Rosaline nie wyjeżdżaj. - głos taty rozległ się po pokoju. - Nie chcę stracić z tobą kontaktu.
- To nie musi się tak skończyć. Jeżeli chcesz to dalej możemy się widywać. Ja , ty , Hazz i chłopcy. Mogę przyjeżdżać w weekendy. - zastanawiał się chwilę.
- Nie. Nie możesz być tak daleko ode mnie. Będę cały czas się martwił czy nic ci nie jest. Zrobimy inaczej. Wrócisz do domu za tydzień a ja w tym czasie zastanowię się co zrobić. - potaknęłam głową udawając mało zainteresowaną. - Tylko Rose , nie nienawidź mnie. Przepraszam za tamto. Za wszelką cenę chcę mieć cię przy sobie. - wstał , pocałował mnie w czoło i wyszedł. Czekałam krótki moment aż przestanę słyszeć jego kroki i zaczęłam skakać po łóżku z radości.


*


Szłam z Sam po szkolnym korytarzu , który po dzwonku zaczął powoli pustoszeć. Rozmawiałyśmy o Lukeu i jego koledze kiedy pojawił się przy nas Niall. Chłopak złapał mnie pod ramie i wciągnął do damskiej toalety a następnie do kabiny i zamknął ją.
- Kochanie mam zaraz lekcje , musimy się pospieszyć. - powiedziałam trochę zaskoczona i zachęcona cudnym zapachem blondyna.
- O czym mówił Johnatan? - widziałam w jego oczach zdenerwowanie.
- Puść to boli. - zerknął na moje ramie , które nadal trzymał w ciasnym uścisku i puścił je. 
- Powiedź o co chodzi. - zażądał.
- Nie denerwuj się. - zawiesiłam ramiona na jego szyi. - Rozmawiałam z nim ostatnio. Powiedziałam , że chcę wracać , że nic mnie nie obchodzi i zareagował tak jak planowałam. - powiedziałam z entuzjazmem. - Wrócę do domu a my nadal będziemy razem! - po moim poliku spłynęła pojedyncza łza i w tym momencie Horan przycisnął mnie do swojego torsu. - O czym rozmawialiście z tatą?
- Będziesz szczęśliwa , zapewniam cię. - pocałowałam go krótko i chciałam wyjść z kabiny , ale złapał moje ranie i przycisnął delikatnie moje ciało do ściany. - A może... Skoro już tu jesteśmy to może skorzystamy z okazji?
- Nie wiedziałam , że jesteś taki niegrzeczny. - uśmiechnęłam się i złączyłam nasze usta.


...


Weszłam do sali spóźniona jakieś pięć minut. Wzrok wszystkich wylądował na mnie.
- Czujesz się już lepiej? - zerknęłam na nauczyciela a potem na Samanthę i uśmiechnęłam się w myślach.
- Tak , dziękuję. - zajęłam miejsce obok dziewczyny. Nauczyciel zaczął czytać regulamin pracowni a szatynka zagadała do mnie.
- Nigdy nie pomyślałabym , że zadam komuś to pytanie , ale... Czy Niall Horan cię skrzywdził? - wybuchnęłam śmiechem , ale zaraz się uspokoiłam bo przypomniałam sobie , że jesteśmy w klasie.
- Niall? Oczywiście , że nie. Chciał pogadać.
- Aha. I to dlatego masz krzywo zapięte guziki na koszuli? - szybko je poprawiłam.
- Ćśśś. Nikt nie może się dowiedzieć. Potem ci wszystko opowiem. - nagle naszą rozmowę przerwał nauczyciel fizyki.
- Styles i... Irwin. - potaknęłam i ponownie zwróciłam się do przyjaciółki.
- O co chodzi?
- O pary na projekt. Ash wszystko ci powie. A teraz proszę powiedź o co chodzi z tobą i Horanem. - powiedziałam dziewczynie prawie wszystko. Pominęłam tylko tę drobną kwestię z porwaniem , która była mało istotna. Jej zdziwienie było dla mnie zrozumiałe , ale i tak mnie rozbawiło. Pod koniec lekcji zdawała się być zadowolona z mojego związku z nim. 
Po lekcji poszłyśmy razem z Ashtonem do stołówki. Omawialiśmy projekt z fizyki i uznaliśmy , że spotkamy się nazajutrz u niego i go przedyskutujemy. Jedliśmy lunch kiedy przysiadła się do nas Alison z Vanessą i jak jej tam? Ach tak , Emily. Blondynka pocałowała mój polik i pomachała do moich przyjaciół.
- Wpadniesz do mnie jutro? - zrobiłam zbolałą minę i zaprzeczyłam głową.
- Nie mogę , idę jutro do Ashtona. - dziewczyna zerknęła na niego a potem na mnie ze zdziwieniem. - Robimy projekt z fizyki. - odetchnęła ze zrozumieniem. Kiedy zaczęłyśmy rozmawiać o ciuchach do rozmowy włączyła się również Sam co mnie ucieszyło. Po niedługim czasie zobaczyłam idących w naszym kierunku chłopaków. Harry usiadł obok swojej dziewczyny , Niall na przeciwko mnie a Zayn obok Samanthy i o dziwo objął ją ramieniem.
- Co tam moja miłości? - wszyscy spojrzeliśmy na szatynkę a na jej poliki wkradł się rumieniec. Po niedługiej chwili wszyscy wrócili do poprzednich zajęć a ja dalej wpatrywałam się w dziewczynę. 
- Emmm , jesteście razem? - Samantha szybko odsunęła się od Malika.
- Co? Nie! - widziałam zażenowanie na jej twarzy. Zayny nic sobie z tego nie zrobił i zaczął rozmowę z Niallem i Ashem. Przez cały lunch wpatrywałam się w przyjaciółkę a raczej to jak ona patrzy na Zayna a potem szybko ucieka wzrokiem , aby nikt tego nie zauważył. Zabrzmiał głośny dzwonek i wszyscy jednomyślnie zwinęli się ze stołówki.
- W-f! - krzyknął Hazz. - Już nie mogę się doczekać aż zobaczę cię w tych szortach. - zwrócił się do swojej dziewczyny i pocałował ją.
- Niestety dzisiaj nie ćwiczę. - posmutniał i ponowił pocałunek.
- Dlaczego?
- Pierwsza lekcja w-fu. Trener Richard znowu zacznie wymyślać.
- A no tak zapomniałem. Żadna dziewczyna dzisiaj nie ćwiczy. - odchrząknęłam.
- Ja ćwiczę.
- Powodzenia. - uśmiechnęłam się na słowa Alis.
Byliśmy już koło ogromnej sali gimnastycznej. Rozdzieliliśmy się i razem z dziewczynami weszłam do szatni. Zaczęłam wyjmować strój i kilka dziewczyn widząc mnie zrobiło to samo. Były ze starszej klasy dla tego ich nie znałam. Nie zamierzałam się do nich odzywać ponieważ wyglądały i zachowywały się jak prawdziwe pustaki. Również zaczęły wyciągać stroje. Szczupła dziewczyna o tlenionych blond włosach wyciągnęła skrawek materiału , który okazał się spodenkami. Ubrała i obróciła do okoła siebie.
- I  jak? Myślicie , że Niallowi stanie na widok mojego tyłka w tych szortach? - myślałam , że się przesłyszałam.
Jej koleżanka , która ubrała podobne potaknęła a Alis i Samantha dyskretnie mi się przyglądały. Zagryzłam polik od środka , ale zaraz się uspokoiłam , ponieważ wiedziałam , że nie jest ona w stanie odebrać mi Horana. Ubrałam swoje luźne dresy i za dużą koszulkę na ramiączkach , która zakrywała mi cały tyłek. Kątem oka patrzyłam na resztę dziewczyn , które były pól nagie. Nigdy nie rozumiałam jak można tak postępować. To znaczy ja też lubiłam ładnie wyglądać , ale one swoim strojem i zachowaniem same pozwalał na to  , aby traktować jej jak przedmioty, panienki na jedną noc. Wszystkie oprócz mnie ubrane były w nieprzyzwoicie krótkie spodenki i skąpe koszulki , które prawie całkowicie odsłaniały om piersi. Związałam włosy w niedbałego koka a potem założyłam i zawiązałam swoje air maxy. Całą grupą udałyśmy się na salę a na nasz widok chłopacy z obu klas zawiwatowali. Spojrzałam na Nialla ( który w tych szortach wyglądał bosko ) i ukradkiem puściłam mu oczko. Posłał mi uśmiech a następnie oblizał wargi lustrując mnie wzrokiem. Usiadłam razem z innymi dziewczynami na ławce a kiedy trener Richard wyszedł z kantorka zrobili to również chłopacy. Zerknęłam na wuefistę i ze zdziwienia otworzyłam szeroko oczy. Był stanowczo za młody i zbyt przystojny na zrzędliwego nauczyciela jakim opisywali go inni.
- Ruszać dupska. Na rozgrzewkę dziesięć kółek! - a jednak się pomyliłam. Wszyscy wstali od niechcenia i zaczęli robić okrążenia. Oczywiście płeć męska przepuściła tę drugą aby mogli obserwować nasze tyłki. Biegłam na samym przodzie nadając grupie tępo , które było chyba zbyt szybkie , ponieważ wszystkie dziewczyny zaczęły dyszeć już przy trzecim okrążeniu. Po rozgrzewce ( która jak się okazało nie była do końca rozgrzewką bo potem się jeszcze rozciągaliśmy ) wszyscy stanęli w dwuszeregu.
- Zwolnienia. - kiedy to wykrzyknął ustawiła się do niego kolejka ( głównie dziewczyn ) niećwiczących. - Okey możecie usiąść. Słuchajcie mnie teraz bo dwa razy nie będę powtarzał. Dziewczyny możecie nie ćwiczyć jeśli chcecie. W zeszłym roku się tego czepiałem , ale teraz mam to gdzieś. Chłopcy na boisku tylko się o was potykają , więc lepiej żebyście w ogóle nie ćwiczyły. - wszystkie tek komunikat bardzo zadowolił. - Przez cały rok bez wyjątku macie jednak nosić strój i się w niego przebierać. - powiedział ze znaczącym uśmiechem na twarzy. Płeć przeciwna zawiwatowała a dziewczyny potaknęły tylko głowami. - Dobra panowie! Gramy dzisiaj w kosza. - rozległ się gwizdek a płeć piękna ( oprócz mnie)  usiadła na ławkach. - Możesz usiąść.
- Wiem. Chcę grać. - poinformowałam mężczyznę , który lustrował mnie wzrokiem zatrzymując się na chwilę na piersiach.
- Jak się nazywasz?
- Ste ... Styles. Rose Styles. - uniósł brwi ze zdziwienia. 
- Dobrze Styles , więc graj. - podzieliliśmy się na sześć drużyn i niestety rozdzielono mnie z moim chłopakiem. Byłam ja , Harry , Scott , Ashton i dwóch chłopaków ze starszej klasy , których nie znałam. Trener ( którego wzrok cały czas czułam na swoim tyłku ) zagwizdał i zaczęliśmy grę. Postanowiłam trochę poigrać z Niallem i kiedy graliśmy przeciwko sobie przypadkiem a może celowo dotykałam jego i jego przyjaciela. Niestety nie tylko ja wpadłam na taki pomysł bo Luke kręcił się przy mnie nawet gdy nie miałam piłki. Kiedy blondyn zrozumiał o co chodzi nie pozwalał się chłopakowi do mnie zbliżyć. Nasza drużyna co prawda zajęła drógie miejsce , ale i tak było fajnie. Chciałam już iść do szatni kiedy trener mnie zawołał. Poszłam do kantorka a on zamknął drzwi.
- No , no zaskoczyłaś mnie Styles. Mam nadzieję , że dziewczyny wezmą z ciebie przykład. Brawo.
- To wszystko? Chciałabym już się przebrać. - podszedł bliżej i złapał skrawek mojej koszulki.
- Jestem pewien , że szybko się rozbierasz. - cwaniacko się uśmiechnął. Drzwi się otworzyły i zobaczyliśmy Irlandczyka. Mężczyzna odsunął się ode mnie i odchrząknął. - Co się dzieje?
- Chciałem zapytać o zawody.
- Powiem o nich na następnej lekcji , możecie już iść. - wyszliśmy z pomieszczenie i rozstaliśmy się przy szatniach. Przebrałam się i wyszłam z Sam na przerwę. Dołączyła do nas Alison i złapała mnie pod ramie. 
- Wpadnij jutro na noc. 
- Postaram się , ale nic nie obiecuję. Nie wiem czy tata mnie puści. - potaknęła głową. - Sam idziesz? - spoglądnęłam do tyłu za dziewczyną , która utrzymywała dystans. Z uśmiechem dołączyła i złapała moje drugie ramie.


*


Siedziałam z Niallem w samochodzie i jechaliśmy do apteki. Nagle blondyn zrobił ciszej radio.
- Co chciał od ciebie trener Richard?
- Nic takiego. Mówił , że ma nadzieję , że inne dziewczyny wezmą ze mnie przykład i zaczną ćwiczyć. - pominęłam fakt  , że rozbierał mnie wzrokiem i prawie rękoma. Horan zaczął żartować a ja jak zwykle śmiałam się z jego żartów. Kiedy byliśmy pod apteką chłopak dał mi pieniądze. Wysiadłam i poszłam do budynku.
- Witam , w czym mogę pomóc? - miła pani uśmiechnęła się do mnie. Podałam jej pudełko po skończonych tabletkach.
- Chciałabym kupić te tabletki. - podała mi "lek".
- Coś jeszcze?
- Tak. Może poleci mi coś pani na wypadające włosy , słabe paznokcie i w ogóle? - podała mi odżywkę.
- Mogę jeszcze zaproponować witaminy. Najlepsze są te ciążowe , dostarczają najwięcej żelaza.
- W takim razie niech będą. - kobieta zapakowała tabletki do worka i przyjęła pieniądze. Zabrałam resztę i wróciłam do auta. - Możemy jechać.



--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------Chciałam dodać go wcześniej , ale miałam mały poślisk. Mam nadzieję , że nie jest taki tragiczny jak myślę. Jest mi niestety smutno z powodu niskiej ilości komentarzy więc następny będzie jeśli zobaczę ich co najmniej pod tym rozdziałem  5.

poniedziałek, 29 grudnia 2014

" Asking for forgiveness " na Wattpadzie !

Cześć Kochani!
Chciałabym was tylko poinformować , że " Asking for forgiveness " pojawiło się już na Wattpadzie. Zapraszam do czytania.
( Rozdziały będą pojawiać się i tu i tam. )

Miłego dnia Aniołki :*



http://www.wattpad.com/story/29436705-asking-for-forgiveness

wtorek, 23 grudnia 2014

Rozdział 17

#Rosaline

Siedziałam w kuchni i jadłam. Jadłam i jadłam i jadłam i jadłam i jadłam. Jedzenia było dużo i wiedziałam , że szybko się nie skończy , więc jadłam. To głupie , ale jeśli w życiu coś szybko się zmienia to jedna stała rzecz daje ci szczęście. 
- Będziesz gruba jeśli zjesz jeszcze jedno. - moje rozmyślenia przerwał mulat wchodzący do kuchni. Nie wiem czemu , ale zaraz po jego słowach rozpłakałam się jak dziecko.
- Rosę? W porządku?
- Nie idioto! - chwyciłam pierwsze co miałam pod ręką i rzuciłam w Malika glinianym kubkiem. Na szczęście zrobił sprawny unik i ominie go spory siniak , lub wstrząśnienie mózgu. Stał jak wryty i patrzył na mnie tymi miodowymi oczami. Znów się rozpłakałam. - Po prostu mnie przytul. - wyszeptałam prawie bezgłośnie. Stał jeszcze chwilę a potem podszedł i przytulił mnie lekko. Schowałam twarz w jego torsie i złapałam się kurczowo koszuli , którą miał na sobie.
- Może chcesz pogadać? - potaknęłam głową. Szłam za nim do jego pokoju , w połowie drogi cofnęłam się i wzięłam talerz z niedokończonym udkiem kurczaka. Kiedy byliśmy już w jego pokoju usiadłam na łóżku. Widząc mnie podszedł i zabrał mi talerz. - Wystarczy na dzisiaj. Teraz powiedź co się stało.
- Niall mnie unika od wtorku. Sądzi , że między mną a Lukem coś się dzieje. Do tego ten sms od Alexa. - znowu się rozpłakałam.
- Jaki sms? - weszłam w wiadomość od brata i podałam Zaynowi telefon: 

Nie wiem jak możesz nam to robić. Nie wiem jak mogłem być tak ślepy. Jesteś samolubna i dziecinna. Wszyscy się martwią a ty się pewnie świetnie bawisz z jakimś palantem , swoim nowym " ukochanym " . Nie interesuję cię to , że nie mamy pojęcia gdzie jesteś? Nie zamierzam dłużej się o ciebie zamartwiać. Mam ważniejsze rzeczy do roboty jak pocieszanie Matta. 

- I co z tym całym Mattem? - oddał mi komórkę.
- Pani Andersen-jego mama , nie żyje. - głos mi się załamał. Chłopak znowu mnie przytulił i szeptał żebym się uspokoiła. W tej chwili do pokoju wszedł Niall a kiedy nas zobaczył uśmiech zszedł z jego twarzy. Blondyn zamknął z hukiem drzwi.
- Nie przejmuj się...
- Nie ma mowy nie zostawię tak tego. - zerwałam się z łóżka i popędziłam za Irlandczykiem - Stój! - oboje zatrzymaliśmy się w kuchni. - Co ty robisz?!
- Co ja robię? Serio Rose? Zobacz jak ty się zachowujesz! Wokół ciebie zawsze jest pełno facetów. Prowokujesz ich! Jak mam się zachowywać?! - zdenerwowałam się i uderzyłam pięścią w ścianę tak , że zostało na niej trochę mojej krwi.
- Horan ty pieprzony dupku! - przestałam panować nad emocjami , słowami i sobą.- Jak możesz mówić coś takiego?! Nie odpowiadam za innych i nie mam wpływu na czyjeś czyny! Jest mi cholernie ciężko , ale ty tego nie rozumiesz! Jesteś dla mnie wszystkim! To głównie dla ciebie zostałam w tej pieprzonej Louisianie! Pozwoliłam pozbawić się dawnego życia , przyjaciół , nie byłam na pogrzebie matki swojego przyjaciela-swojej niani i najprawdopodobniej straciłam brata! To wszystko żeby być z tobą i spędzać każdą chwilę przy tobie a ty robisz mi sceny zazdrości?! Serio?
Jesteś zazdrosny nawet o Zayna , swojego przyjaciela , który mnie pocieszał , bo od trzech dni nie robię nic oprócz płakania i jedzenia! Zastanów się co robisz i czego tak na prawdę chcesz bo ja nie mam zamiaru cierpieć tylko dla tego , że mi nie ufasz. - ze łzami w oczach pobiegłam do swojego pokoju i zamknęłam się w nim trzaskając drzwiami. Usiadłam na łóżku i oddychałam głęboko chcąc się uspokoić. Miałam nadzieję , że ten wybuch złości dał Niallowi do myślenia. Kocham go najbardziej w świecie , ale jeśli to ma tak wyglądać to może lepiej jeśli się rozstaniemy? 
- Rose co ty wygadujesz? Nie wytrzymasz bez niego dłużej niż tydzień. - od razu puknęłam się ręką w czoło i tak samo szybko tego pożałowałam. Spojrzałam na dłoń. Była spuchnięta , sina i gdzie nigdzie zakrywała ją zaschnięta krew. Weszłam do łazienki i przemyłam ją. Kiedy wróciłam do pokoju usłyszałam , jak ktoś puka.
- Rosaline? Kochanie otwórz proszę. Przepraszam. - blondyn chciał dostać się do środka , jednak nie zamierzałam mu ulec. - Jeśli chcesz ignoruj mnie , daj mi nauczkę , ale błagam pojedźmy do szpitala. Trzeba opatrzyć twoją rękę. - ucieszyło mnie , że się martwi. Byłam jednak pewna , że wielu kontuzjach związanych z boksem moja ręka sama się zagoi. Zignorowałam chłopaka położyłam się na łóżku i włożyłam do uszów słuchawki. Starałam się zrelaksować. Przymknęłam oczy i zasnęłabym gdyby nie sms od Malika:


Wszystko okey? Słyszałem waszą ... twoje "argumenty". Nie przejmuj się , wszystko się ułoży. Kochacie się , to tylko kwestia czasu.  

Od razu mu odpisałam:


Wszystko okay. Potrzebuję tylko chwili spokoju. Muszę się ogarnąć. Dzięki za wsparcie Zayn. 

Czekałam chwilę na odpowiedź mulata:


Jeśli nie wyjdziesz z pokoju do jutra wyważę drzwi :)

Uśmiechnęłam się , zablokowałam telefon i zasnęłam.
Obudziłam się w środku nocy , przeciągnęłam na łóżku i ziewnęłam. Zapaliłam lampkę nocną i postanowiłam się trochę ogarnąć. Wzięłam ubrania na zmianę i poszłam do łazienki wziąć prysznic. Po odświeżeniu się zmieniłam strój na piżamę i powtórnie się położyłam. Leżałam i zmęczona bezsennością zaczęłam sprzątać. Chyba narobiłam trochę hałasu i usłyszałam ponowne pukanie do drzwi.
- Rose? Rosaline? Kochanie? - Niall nadal siedział pod moimi drzwiami. Stanęłam na przeciwko nich przysłuchując się melodyjnemu głosowi mojego chłopaka. - Przepraszam , ja... Rosaline otwórz. Wiem , że stoisz przy drzwiach. - uśmiechnęłam się do siebie. - Wszystko w porządku? Zapukaj dwa razy na znak , że nic ci nie jest. - bez namysłu zapukałam a w odpowiedzi usłyszałam jak odetchnął. - Okey , zostawię cię. Porozmawiamy jutro. - usłyszałam tylko jak schodził po schodach. Usiadłam przy biurku i zaczęłam pisać kolejny bezcelowy list do mamy. Chwilę potem jak skończyłam ponownie usłyszałam pukanie.
- Rose? - usłyszałam głos mulata. - Śpisz? Jeśli nie to otwórz. Horan kazał mi sprawdzić czy wszystko w porządku. - podeszłam powoli i wpuściłam Malika do środka. - Myślałem , że śpisz. - usiedliśmy oboje na łóżku.
- Nie , wyspałam się już.
- Długo zamierzasz się na niego złościć? - wzruszyłam ramionami.
- Wkurzył mnie.
- No wiem , słyszałem. - pokazał rząd idealnie równych zębów. - Ale co? Oczekujesz przeprosin w stylu latającego jednorożca rzygającego tęczą?
- Oczekuję zrozumienia.
- Myślę , że zrozumiał. 
- Wiem i jedyne na co mam teraz ochotę to pójść i wtulić się w niego. - złapałam i przytuliłam jedną z poduszek.
- To na co czekasz? Jeśli życie mnie czegoś nauczyło to tylko jednego-jeśli chcesz coś zrobić zrób to od razu. - rozmyślałam chwilę nad jego słowami i uświadomiłam sobie , że miał rację ( co trochę mnie przestraszyło ). Wstałam i rzuciłam w Zayna poduszką. 
- Idź już. - spojrzał na mnie pytająco. - Idę do Nialla. - posłał mi uśmiech , wyszedł a ja wyszłam za nim i rozstaliśmy się pod drzwiami Irlandczyka.
Weszłam do jego pokoju najciszej jak tylko umiałam , wślizgnęłam się pod cienką kołdrę i wtuliłam się w jego nagi tors. Szybko jakby ocknął się , obrócił i przytulił jakby najmocniej jak umiał , ale nie na tyle mocno żeby mnie zabić. Umieściłam ręce na tyle jego głowy i odetchnęłam z ulgą. Kiedy czuję go przy mnie to jest to najlepsza rzecz jaką kiedykolwiek czułam. 
- Przepraszam kochanie. - wtuliłam się w niego jeszcze mocniej chociaż nie wiem czy było to możliwe.
- Shhh. - uciszyłam go. 
- Proszę daj mi powiedzieć. Zrobiłem coś okropnego. Nie powinienem był na ciebie krzyczeć. Nie powinienem był powiedzieć tego co powiedziałem. Przepraszam. Jesteś dla mnie najważniejsza , kocham cię i zrobię wszystko żebyś była szczęśliwa. Obiecuję , że po twoich polikach będą spływały tylko łzy szczęścia. Wybaczysz mi? Wybacz mi Rosaline. - odchyliłam się , spojrzałam mu w oczy i potaknęłam głową.

- Chcę się z tobą kochać. - spojrzał na mnie pytająco. - Kochaj się ze mną Niall. - po tych słowach złączyłam nasze usta. Całowaliśmy się czule a kiedy nasze języki rozpoczęły walkę o dominacje automatycznie znalazłam się pod chłopakiem. Moje ręce cały czas spoczywały na tyle jego głowy , jego błądziły po moim ciele. Jako pierwsze zniknęły moje majtki. Blondyn wstał i szybko zamknął drzwi a ja uśmiechnęłam się widząc jego już wypukłą erekcję. Wrócił do łóżka a ja w tym czasie zrzuciłam z siebie kołdrę. Zobaczyłam tylko uśmiech na jego twarzy i jego głowa zniknęła pomiędzy moimi nogami. Złapał moje kostki i w tym samym czasie poczułam w sobie jego język. Zacisnęłam dłonie na prześcieradle a z moich ust wydobywały się odgłosy przyjemności. Jego ruchy stawały się coraz mocniejsze i czułam jakby moja łechtaczka miała zaraz eksplodować , opłynęła mnie fala gorąca. Spojrzał na mnie do góry.
- Podoba ci się? - potaknęłam głową. Oblizał dwa palce i delikatnie je we mnie wsunął. Jęknęłam i złapałam za silne ramie chłopaka. Przysunął się do mnie bliżej i złączył znów nasze usta. Jego ręka poruszała się w przód i w tył a ja sapałam cicho w jego usta. Zagiął palce i przycisnął mój punkt G a ja wygięłam się w łuk. Pod wpływem jego kolejnych posunięć dostałam swój orgazm. Horan wyjął za mnie palce i oblizał je z uśmiechem.
- Pyszności. - wymruczał do mojego ucha. 
- Moja kolej. - położył się na plecach a ja usiadłam na nim okrakiem. Podniósł lekko swój zgrabny tyłeczek a ja zsunęłam jego bokserki pozostawiając go całkiem nagim. Chwyciłam w dłoń jego penisa , który zrobił się twardy i gotowy do działania. Poruszałam chwilę ręką a potem wzięłam do buzi jego członka. Ciche westchnięcia chłopaka dodawały mi pewności siebie. Przejechałam po nim językiem a po chwili nabiłam się na niego. Niall podniósł nas wyżej i oparł się plecami o ścianę. Poruszałam lekko biodrami i zaczęłam ssać skórę na jego szyi pozostawiając sine znaki. Odchylił głowę do tyłu dając mi większe pole do manewru i ulokował ręce na moich udach. Zwiększyłam prędkość i nam obojgu spodobało się to. Sapaliśmy z pośpiechem swoje imiona i chwilę po tym jak jego ręce wkradły się pod moją koszulkę doszliśmy z głośnym jękiem. Zeszłam z niego i poszłam do łazienki , odświeżyłam się i wróciłam do łóżka. Zajęłam swoje stałe miejsce na klatce blondyna i wsłuchiwałam się w bicie jego serca. - Kocham Cię. Nie kłóćmy się więcej. - potaknął i owinął mnie swoimi ramionami. - Niall?
- Hmmm?
- Pojedziemy jutro do apteki?
- Wszystko w porządku? - zmartwienie w jego głosie przyprawiło mnie o uśmiech.
- Tak tylko skończyły mi się tabletki antykoncepcyjne. To jak pojedziemy?
- Co tylko zechcesz kochanie. - złożył pocałunek na moim czole a ja znów byłam szczęśliwa


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------Tak jak obiecałam kolejny rozdział :D Jutro urodziny LUISA! no i Wigilia :) Życzę wam skarby WSZYSTKIEGO WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO! Wesołych Świąt i super Sylwestra! ( No i spełnienia postanowień noworocznych. ) Liczę na komentarze :*

Liebster Award


Dziękuje za nominację to dla mnie wielkie wyróżnienie :)


„Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę” Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań."


Pytania do Mnie:


1. Imię najlepszej przyjaciółki/najlepszego przyjaciela?
2. Ulubiona bajka z dzieciństwa?
3.Ulubiony sport?
4. Ulubiony gatunek muzyczny?
5. Zwracasz uwagę na wygląd, czy charakter?
6. Przyjaźń damsko-męska istnieje? 
7. Selena Gomez vs Miley Cyrus? 
8. Ulubieniec z 1D?
9. Zagrożenie jest? xd
10. Larry Shipper, czy Elounor Shipper?
11. Jakie są twoje 3 wady?



Odpowiedzi:

1. Julia
2. Przyjaciele z podwórka
3. Boks
4. Pop , Jazz i Rock
5. Bardziej na charakter
6. Istnieje (mam nadzieję)
7. Selena :)
8. Kocham Wszystkich ale najbardziej Nialla
9. Nie ma :P
10. Larry Shipper! (i Ziam Shipper)
11. Upartość , zawziętość , wybuchowość ^^

Pytania do Nominowanych:

1. Ulubiony kolor?
2. Czyja fryzura z 1D podoba Ci się najbardziej?
3. Czego się boisz?
4. Ulubione danie?
5. Wolisz psy czy koty?
6. W jakim nastroju najczęściej piszesz?
7. Ulubiona piosenka One Direction?
8. Co sądzisz o osobach homoseksualnych? 
9. Do jakich Fandomów należysz?
10. Co myślisz o Edzie Sheeranie?
11. Ulubiony fragment tekstu z piosenki 1D?

Nominuję:

1. http://ghost-mrshazza.blogspot.com
2. http://unconditionally-louistomlinsonff.blogspot.com/
3. http://your-eyes-are-frozen.blogspot.com/
4. http://dark-ride-fanfiction.blogspot.com/
5. http://laced-pl-tlumaczenie.blogspot.com/
6. http://docks-ff.blogspot.com/
7. http://zaynmalikandliampayneziam.blogspot.com/
8. http://youaremyherocomeandchangeme.blogspot.com/
9. http://no-control-niall-horan-fanfiction.blogspot.com/
10. http://broken-niallhoranfanfiction.blogspot.com/
11. http://motel6-niallhoranfanfiction.blogspot.com/


-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Jeszcze dzisiaj pojawi się kolejny rozdział " Asking for forgiveness " zapraszam i liczę na opinię :)

środa, 10 grudnia 2014

Rozdział 16

#Rosaline

Moje ciało otulało ciepło. Było mi tak dobrze , chciałam tak spędzić resztę wieczoru , ale Harry zawołał mnie na kolację , którą przygotował razem z Alison. Niechętnie podniosłam się z łóżka i poprawiając niedbale fryzurę zeszłam na dół. Chłopak kręcił się jeszcze chwile po pomieszczeniu po czym zaciągnął mnie do jadalni gdzie wszyscy zajmowali już swoje miejsca. Usiadłam uśmiechając się tylko przelotnie do Nialla i zaczęłam jeść nieco przesoloną pieczeń.
- Niedługo początek szkoły. - głos Johna przerwał ciszę. - Mam przeczucie , że jakoś wam się nie spieszy do nauki. - zaśmiał się pod nosem. Pomimo tego , że nie odzywam się do niego już od kilku dni to on nadal myśli , że jest tak jak przedtem i stara się utrzymać nasze relacje takimi jakimi były. - Już załatwiłem ci papiery. - zwrócił się do mnie.
- Co?
- Będziesz chodziła do szkoły razem z chłopakami. - Harry uspokoił mnie wzrokiem. Westchnęłam cicho , ale ze złościom. Fajnie , że już zdecydował o wszystkim. Wzięłam jeszcze do ust kawałek pieczeni i uznałam , że lepiej będzie jeśli się przewietrzę. Trochę za bardzo dynamicznie odłożyłam sztućce i wstałam od stołu. Przeszłam przez kuchnię i skierowałam się do ogrodu. Usiadłam na białej pufie i zaciągnęłam się powietrzem. Ta cała sytuacja tak potwornie mnie męczy. Niby dzwoniłam już do mamy i pisałam do Alexa , ale wciąż jednak o nich myślę. Dobra mina do złej gry , to takie typowe dla mnie. Chowanie cierpienia za maską radości , lub złości. Przymknęłam oczy i starałam się odprężyć , ale szalejące we mnie emocje uniemożliwiały mi to skutecznie. Z jednej strony cieszyłam się , że nie będę całymi dniami siedziała sama w domu a z drugiej byłam zła , że zaszywam się tu coraz bardziej. Gdybym nie miała pretensji to oznaczałoby , że akceptuję całą tą sytuację a tak nie jest. Z rozmyśleń wyrwał mnie głos mulata.
- Wszystko okey? - potaknęłam głową i uśmiechnęłam się sztucznie. 

- Przepraszam , ale jestem zmęczona , pójdę się położyć. - wstałam i poczułam się słabo. Omdlałam a Malik złapał mnie za ramie i podtrzymał. - Nic mi nie jest. - wytłumaczyłam się chłopakowi i poszłam do swojego pokoju. Położyłam się do łóżka i zasnęłam kamiennym snem. 



*


Wstałam z niechęcią i przetarłam oczy. Głupi budzik , wolałabym zaspać i nigdzie nie iść. Wstałam i skierowałam się do łazienki. Weszłam pod prysznic i odkręciłam wodę. Obserwowałam jak stróżki wody spływają po moim ciele i starałam wyrzucić z mojej głowy wszystkie zbędne myśli i zmartwienia. Zakręciłam wodę i wyszłam z kabiny nadal nie otwierając oczu. Poczułam jak zderzam się z kimś. Od razu chwyciłam ręcznik i zasłoniłam się nim. Wytarłam oczy materiałem i zobaczyłam jak Horan stoi przede mną i się szczerzy. Roześmiałam się , kiedy spostrzegłam , że ma odbite na koszulce moje piersi. 
- Co tu robisz?
- No jak to co? Poprawiam sobie humor z rana. - przyciągnął mnie i złączył nasze usta w pocałunku. Usłyszeliśmy pukanie do drzwi co nas oboje zdziwiło i usłyszeliśmy głos Louisa : " Nie pieprzcie się tak długo bo się spóźnicie! " zaśmialiśmy się oboje i wyszliśmy z łazienki. Kiedy Tomo zobaczył koszulkę Nialla wybuchnął śmiechem.
- Fajne cycki Ni! Pośpieszcie się bo nie zdążycie na rozpoczęcie roku. - pogonił nas i wyszedł szybko z sypialni. Wybrałam czarną sukienkę , koturny i dodatki. Zaczęła się przebierać a blondyn cały czas obserwował mnie z uśmiechem. Zastanawiałam się kto właśnie poprawia krawat Alexowi i Mattowi.
- Gotowa? - głos Irlandczyka wyrwał mnie z transu. Skończyłam robić makijaż i odwróciłam się w jego stronę.
- Tak , możemy już iść. - wzięłam torebkę i zeszliśmy na dół. W samochodzie byli już Harry i Zayn , którzy przywitali nas uśmiechami. Wsiedliśmy i pojechaliśmy przed "moją" nową szkołę. 

...


Szkolny parking był ogromny a samo liceum wydawało się być jeszcze większe. Wysiedliśmy a wzrok wszystkich był zwrócony na nas. 
- Czemu wszyscy się na nas patrzą? - złapałam brata pod ramie.
- Masz teraz nazwisko Styles , przyzwyczaj się. - zaśmiał się cicho. No tak zapomniałam. 
Weszliśmy do szkoły i skierowaliśmy się do dużego pomieszczenia gdzie były poustawiane krzesła , wyznaczona "scena" i udekorowane ściany. Zajęliśmy miejsca. Pięć minut później sala zapełniła się masą ludzi a w śród nich wypatrzyłam Alison , Brada , Jamesa i jeszcze dwie szatynki. Blondynka zajęła wolne miejsce obok Loczka i pocałował go krótko a potem przywitała się ze mną i z resztą. Styles przedstawił mnie dwóm pozostałym dziewczyną. Jedna miała na imię Emily a druga Vanessa. Powitały mnie ciepło i usiadły na pozostałych miejscach. Chłopacy zrobili to samo i już po chwili usłyszeliśmy głos jak mniemam pani dyrektor. Kontynuowała nudną przemowę kiedy drzwi otworzyły się i wpadł przez nie wysoki chłopak z kolczykiem w wardze. 
- Przepraszam za spóźnienie. - wysapał z uśmiechem.
- Jak zawsze Luke. Siadaj już na miejsce. - chłopak po drodze puścił mi oczko a następnie usiadł koło swojego kolegi o ciemnych oczach i włosach. 
Pod koniec apelu jedna z nauczycielek czytała spis klas i kiedy wypowiedziała moje imię i nowe nazwisko dosłownie cała szkoła popatrzyła na mnie. Trafiłam do klasy pierwszej D , Zaz , Harry, Niall , Alis , Emily i Vanessa byli w klasie drugiej D. Wszyscy wstali i skierowali się do wyjścia a my razem z nimi. Zayn odprowadził mnie pod salę i dołączył do swojej klasy. Weszłam pewnie i zamknęłam za sobą drzwi. Wszyscy patrzeli się na mnie , ale miałam to gdzieś. Usiadłam w ławce a chwilę potem przysiadł się do mnie spóźnialski chłopak. 
- Hej księżniczko jestem Luke. - Uśmiechnął się. 
- Fajnie. - spojrzałam przed siebie ignorując go.
- A jakie jest twoje imię? 
- Może dowiesz się przy sprawdzaniu obecności. - posłałam mu sztuczny uśmiech a on wrócił na miejsce zawołany przez swojego kolegę. Może byłabym milsza gdybym miała lepszy humor. Do sali wbiegła jeszcze jedna dziewczyna. Mniej więcej w moim wzroście , bardzo ładna. Miała dość długie jasno-brązowe włosy i duże niebieskie oczy. W klasie nie było już miejsca , więc podeszła do "mojej" ławki.
- Mogę z tobą usiąść? - zapytała nieśmiało.
- Jasne , siadaj. - wyciągnęłam w jej stronę rękę. 
- Jestem Rose. - uścisnęła moją dłoń.
- Wiem , wszyscy już wiedzą.
- Ohhh , a ty jak masz na imię?
- Samantha. - uśmiechnęła się.
W tym samym momencie weszła wysoka , smukła kobieta.
- Nazywam się Elizabeth Brand. Uczę angielskiego i będę waszą wychowawczynią. - przywitaliśmy się z kobietą. - Wyczytam listę a wy się zgłoście , kiedy usłyszycie swoje imię i nazwisko. - nauczycielka przeczytała spis uczniów a kiedy doszła do mnie zatrzymała się , zerknęła i zrobiła pauzę po czym kontynuowała. Kiedy skończyła rozdała plany lekcji i kazała się nam przygotować. Wyszłam z sali z Samanthą , była bardzo sympatyczna. Zobaczyłam Loczka z Malikiem i Niallem zbliżających się do nas , ale kiedy się odwróciłam dziewczyny już nie było.
- I jak tam twoja klasa? - mulat szturchnął moje ramie.
- Nie mogliście nie zdać jeszcze jednego roku? - zaśmiali się , ale ja nie widziałam w tym nic śmiesznego. Luke wyszedł z sali i celowo przeszedł bardzo blisko mnie.
- Do zobaczenia Rosaline. - uśmiechnął się zawadiacko i zniknął z zasięgu mojego wzroku. Wszyscy trzej patrzeli na mnie ze zdziwieniem a najbardziej Niall. Po chwili blondyn zapytał:
- Co to miało niby być? - zmarszczyłam brwi.
- Błagam , nie mam już siły jedźmy do domu. - udaliśmy się w stronę parkingu.



*


Usłyszałam denerwujący dźwięk budzika i szybko go wyłączyłam. Obróciłam się w drugą stronę i wtuliłam się w nagie ciało Horana. 
- Widziałem to.
- Błagam , zostańmy dzisiaj w domu.
- Jest pierwszy dzień szkoły , wiesz o tym? - westchnęłam i zjechałam ręką w dół jego umięśnionego torsu.
- Wynagrodzę ci to jeśli zostaniemy. - szybko znalazłam się pod chłopakiem. Spojrzałam w jego piękne niebieskie oczy i poczułam jego penisa na swoim brzuchu. Pocałowałam namiętnie blondyna i przyciągnęłam go bliżej siebie. Całowaliśmy się a jego męskość była coraz bardziej twarda.
- To cholernie kusząca propozycja , ale niestety muszę odmówić. - westchnęłam.
- Trudno , ale wiesz dzisiaj jest dzień dobroci dla zwierząt. - złapałam jego członka. - Mogę ci pomóc , jeśli chcesz. - wyszczerzył się co potraktowałam jako odpowiedź. Po chwili zamieniliśmy się miejscami i patrzyłam jak Nini przymyka oczy i mruczy z zadowoleniem.



*


Obracałam długopis między palcami kiedy Samantha szturchnęła mnie w ramię.
- Co?
- Rosaline Styles? - głos nauczycielki od historii rozległ się po klasie.
- Ohhh , tak przecież to ja. - wymruczałam. - Jestem.
- Jesteś jakaś nieobecna. - zauważyła dziewczyna.
- Niewyspana. - cały czas ziewałam i na niczym nie mogłam się skupić. W nocy nie spałam , więc nic dziwnego. Nagle na mojej ławce wylądowała kartka:


Co powiesz na randkę?
                       Luke :)

Po przeczytaniu od razu odpisałam i rzuciłam w stronę chłopaka przez przypadek trafiając w Scotta , jego przyjaciela.


Nie dzięki.

Myślałam , że odpuści , ale nie dawał za wygraną.


Ohhh , księżniczko nie rób mi przykrości.

Westchnęłam i postanowiłam nie odpisać , ale chłopak okazał się być na prawdę upierdliwy.
Po lekcji szedł za mną aż do mojej szafki co chwilę mnie zagadując.
- Czemu jesteś taka oschła?
- Czemu jesteś taki upierdliwy? - Sami zaśmiała się cicho tak jak Scott. 

- Nie jestem upierdliwy , jestem zawzięty , uparty ...
- Ja też jestem uparta , więc odpuść. - zabrałam książki i biorąc szatynkę pod ramie skierowałyśmy się do stołówki. Sami powiedziała , że musi iść jeszcze do pani dyrektor po jakieś papiery i , że mam zaczekać na nią w stołówce. Zrobiłam jak poleciła. Szłam w stronę stołówki i czytałam sprośnego sms-a od Nialla kiedy uderzyłam w kogoś i upadłam na podłogę. Podniosłam wzrok i ujrzałam wysokiego , zielonookiego chłopaka z pięknym uśmiechem. Podał mi rękę , pomógł wstać a potem pozbierał moje książki.
- Przepraszam.
- Powinnam patrzeć przed siebie nie w telefon , nie przepraszaj. - zaciekawił mnie bo wyglądał na bardzo miłego i porządnego.
- Ja też nie patrzyłem przed siebie. - uśmiechnął się lekko.
 Staliśmy chwilę w ciszy gdy chłopak się odezwał. - Jestem Ashton Irwin. - uścisnęłam jego dłoń.
- Brzmi znajomo.
- Jesteśmy w tej samej klasie , u pani Brand.
- Ach tak , faktycznie. To chyba nie muszę ci się przedstawiać? - zaprzeczył głową.
- Idziesz na stołówkę?
- Tak , ale kompletnie nie wiem jak tam dojść. - zaoferował mi swoje ramie , które złapałam i poszliśmy wprost długiego korytarza rozmawiając o wszystkim o czym się dało.
Z pełnymi tacami usiedliśmy przy stoliku. Polubiłam Asha i od razu wiedziałam , że na pewno się zaprzyjaźnimy. Zdążyliśmy zjeść pół lunchu gdy do sali weszli Hazz , Zayn , Niall , Alis i jej dwie koleżanki. Podeszli do naszego stolika i przysiedli się. Blondyn usiadł pomiędzy mną a Ashtonem na co cicho się zaśmiałam bo myślałam , że fazę zazdrości mamy już za sobą. 
Więc Rose , jesteś w klasie z Bradem i moim bratem? - pokiwałam głową wysyłając uśmiech w stronę blondynki. 
- Przynajmniej ich znam. - usłyszałam chrząknięcie i spojrzałam na chłopaka. - No i Asha. - Uśmiechnął się do mnie a na twarzy Harrego i Nialla widać było niezadowolenie.
- Będziemy mieć razem w-f. - Zayn zakomunikował.
- Dlaczego? 
- Z powodu niskiej frekwencji. - wzruszyłam ramionami i dokończyłam lunch. Wsłuchiwałam się w burzliwą rozmowę kiedy rozległ się dzwonek. Wszyscy się podnieśli i złapali puste tacki.
- Idziemy? - Ashton podsunął mi swoje ramie , ale nie zdążyłam go chwycić bo w tej chwili moje ramie złapał Niall. 
- Odprowadzę was , muszę pogadać z panem Frankiem. - szatyn spojrzał na niego ze zdziwieniem i uniesionymi brwiami.
- Skąd wiesz , że mamy matmę? 
- Widziałem na planie. - powiedział kpiąco. Szliśmy w kierunku sali od matmy a ja przysięgam , że patrzyli na mnie wszyscy , których mijaliśmy. Mój telefon zapikał , dostałam sms-a od Samanthy:


Nie będzie mnie do końca tygodnia.
                                                         Sam.

- Coś nie tak? - pokiwałam przecząco głową.
- To tylko Samantha. - uspokoiłam Nialla wiedząc , że sądzi iż był to kolejny sms od Alexa. - Nie będzie jej do poniedziałku.
- Wszystko z nią w porządku? - pokiwałam głową uśmiechając się do szatyna. - Chcesz ze mną usiąść? - ponowiłam gest. Czekaliśmy chwilę na postawnego i wysokiego mężczyznę o niskim głosie i szczotkowatym wąsie. Zbliżył się do drzwi i otworzył je. Weszliśmy do klasy i już miałam zająć miejsce obok Asha kiedy Scott mnie wyprzedził. 
- Ashton przyjacielu , dawno cię nie widziałem. - zaczął rozmowę udając , że mnie nie widział. Ławkę dalej usiadł Luke i uśmiechnął się znacząco. Przewróciłam oczami i spoczęłam obok niego wiedząc , że nie da mi spokoju.
- Co się stało , zmieniłaś zdanie? Nagle mnie lubisz? Przyznaj podobam ci się. - wyszczerzył się.
- Dobrze wiesz , że usiadłam tutaj bo nie ma innej wolnej ławki i dobrze wiesz , że to przez ciebie.
- To nie przeze mnie to przeznaczenie księżniczko. - wykonał gest jakby ziewał i objął mnie ramieniem. Chwyciłam jego rękę i zdjęłam ją z mojego barku.
- Posłuchaj mnie , rozumiem , że jesteś tym " szkolnym podrywaczem " i " zdobywcą majtek " i pewnie wyrywasz na tą swoją pewność siebie i tandetne teksty mnóstwo panienek , ale ja nie będę jedną z nich. - powiedziałam to chyba zbyt głośno bo nauczyciel który zakończył właśnie rozmowę z Horanem usłyszał to.
- Panie Hemmings proszę nie flirtować na lekcji z panią Styles. Jeżeli macie taką taką potrzebę to proszę się umówić po lekcjach. - wzrok całej klasy ( w tym Nialla ) wylądował na nas.
- Tak właśnie zrobiliśmy. - znów jego ramie wylądowało na mnie , połowa klasy za wiwatowała , nauczyciel pokręcił głową ze zrezygnowaniem a blondyn ze złością opuścił klasę. Strzepnęłam jego rękę. " Świetnie. Już mam dość. Chcę do domu. " pomyślałam i skupiłam się na tym co zrobić dalej ze swoim popapranym życiem.

---------------------------------------------------------------------------------Mamy następny rozdział :D Jak wam się podoba? Liczę na opinie :* Nie wiem kiedy pojawi się następny , ponieważ jeszcze go nie zaczęłam , ale postaram się jak najszybciej :)

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Rozdział 15

#Rosaline

Szłam w kierunku łóżka. Położyłam się i przykryłam pod samą szyję. Przedwczoraj wróciliśmy z Rio , od tego czasu ja i Niall jesteśmy dla siebie jakby obcy. Nie przychodzi do mnie wieczorem , nie budzi mnie rano pocałunkiem i nie obdarowuje mnie czułymi spojrzeniami za dnia. Nie jest tak jak przedtem , jest inaczej. Nie potrafię tylko powiedzieć dlaczego. Nie powinien wymagać ode mnie czegoś takiego , ale wiem , że ta cała sytuacja bardzo go boli. Sądzi , że kiedy wyjadę to co jest między nami zniknie. Ja jednak nie zamierzam do tego dopuścić. Będę walczyła o to uczucie , o niego , o nas. Wpatrywałam się bezsensownie w biały sufit i jedyne czego chciałam to poczuć jego skórę dotykającą mojej. Bez zastanowienia zerwałam się na nogi.
- Za równy tydzień wracam do Georgii. Nie ma mowy żebym ten czas spędziła z dala od Niallera. - prawie wybiegłam z pokoju. Byłam już w kuchni kiedy zderzyłam się z czyjąś klatką piersiową.
- Hej , gdzie się tak spieszysz? - spojrzałam zdezorientowana na Johna.
- Nigdzie. Zachciało mi się pić. - uśmiechnął się. - A ty? - zamilkł jakby się zastanawiał.
- Co jakiś czas z chłopakami robimy sobie męski weekend , ale gadałem z Harry i tym razem bierzemy dwie poprawki. Zastanawiałem się czy ty i Alison nie chciałybyście pojechać z nami.
- Nie gniewajcie się , ale myślę , że trzy dni z dala od cywilizacji mnie zabije. - potaknął głową. Żeby nie wzbudzić podejrzeń napiłam się doku pomarańczowego i wróciłam do siebie. Przed snem obiecałam sobie , że następnego dnia porozmawiam z Niallem.

*

- Chciałam po prostu porozmawiać , nie kłócić się! Rozumiem , że nie ciężko ci zaakceptować moją decyzję , ale musisz mnie zrozumieć. 
- To trudne! Ty też musisz mnie zrozumieć. Kocham Cię , ale przez tę całą sytuację zaczynam wątpić czy to co jest między nami przetrwa. - po wykrzyczeniu tylu słów zamilkliśmy na chwilę. 
- Ja też Cię Kocham. Nie pozwolę zniszczyć tego co tak wiele dla nas znaczy. - złapałam go za dłonie. Spojrzał mi głęboko w oczy a po chwili przyciągnął do siebie. Przysunęłam usta do jego ucha. - Niall ufasz mi? - nastała chwila ciszy.
- Bardziej niż sobie. - odetchnęłam z ulgą. Usłyszeliśmy trzask drzwi. Harry , Johnatan , Liam , Zayn i Louis razem z małą dziewczynką weszli do domu. Usiadłam do stołu. Wszyscy domownicy siedzieli przy kolacji i wysłuchiwali relacji Pauline z Disneylandu. Była zachwycona i swoimi opowieściami sprawiła , że wyznaczyłam sobie odwiedzenie Disneylandu jako jeden z moich życiowych celów. Po posiłku wszyscy rozeszli się do swoich sypialni a ja i Horan zmywaliśmy naczynia do 23:00 , ponieważ Malik zepsuł zmywarkę. 
- Nie chcę kolejną noc spać sama. - zrobiłam minę zbitego psa i zobaczyłam jego uśmiech. Skierowaliśmy się do mojej sypialni i po kąpieli ( i małej rozgrzewce ) ułożyliśmy się wygodnie w łóżku. - Dobranoc kochanie. - pocałowałam jego polik i po usłyszeniu odpowiedzi zasnęłam.

...

Otworzyłam niepewnie oczy. Niall kręcił się na łóżku i wydawał ciche krzyki. Szturchnęłam lekko jego ramie i zrobiłam to mocniej kiedy nie przynosiło rezultatów. Nagle wyprostował się z krzykiem. Ugiął kolana i schował twarz w dłoniach. Po chwili usłyszałam jego cichy szloch. Przysunęłam się i objęłam go a on oparł głowę na moim ramieniu. 
- Niall co się stało? - zapytałam kiedy się trochę uspokoił a płacz ustał.
- Nic takiego.
- Proszę powiedz mi. 
- Śniło mi się coś co stało się dawno temu. - wyczekiwałam na dalszą odpowiedź. - Powiedziałem ci , że byłem w domu dziecka , ale nie powiedziałem dlaczego. 
Mój tata był bardzo ... agresywny. Bił mamę , mojego starszego brata i mnie. Robił to bez powodu , lubił to. Pewnego dnia wpadł w szał. Pokłócił się z mamą. Miałem wtedy 9 lat. Patrzyłem jak ją bił a kiedy się postawiłem i chciałem ją obronił cały gniew skupił się na mnie. Bił mnie tak długo aż przestałem nawet płakać. Mama zaczęła płakać i przytuliła mnie. Zdenerwował się jeszcze bardziej. Wziął nóż podbiegł do nas i podciął jej gardło. Leżała obok mnie a ja patrzałem jak się wykrwawia i dusi zarazem. Resztę pamiętam jak przez mgłę. Policja , syreny , zeznania , psycholodzy , sądy i dom dziecka. - znów zaczął płakać a ja razem z nim. Wiedziałam , że nie powiedział mi wszystkiego , ale wtedy zrozumiałam dlaczego. Ja też chciałabym o czymś takim zapomnieć. - Obiecuję , że już nigdy nie będziesz cierpiał. - pocałowałam go w czoło. Po około dwudziestu minutach płacz ucichł. Przyciągnęłam jego ramiona i położyłam siebie i jego. Głowa blondyna opadała i podnosiła się na moich piersiach. Zmęczony łkaniem zasnął a ja do świtu zastanawiałam się jak mam do cholery dotrzymać danego mu słowa.

*

- Więc , Rose? Zdecydowałaś już? - głos taty wyrwał mnie z przemyśleń. Pokiwałam niepewnie głową. 
- Wracam do Geogrii. - mój wzrok powędrował na Nialla , który przestał jeść. Westchnęłam głośno. 
- Rose , ale...
- Harry proszę. - przerwałam bratu. - To nie koniec , przecież będziemy się widywać. - po wypowiedzeniu tych słów usłyszałam głośne chrząknięcie Johnatana. - Coś nie tak?
- Chłopcy będą chodzili do szkoły a w weekendy będą mi pomagać więc to chyba będzie raczej niemożliwe. Jeżeli chcesz być z nimi w kontakcie musisz zostać z nami. - mężczyzna jadł spokojnie a ja patrzyłam na niego z niedowierzaniem. Zacisnęłam pięści i przygryzłam polik tak mocno , że poczułam metaliczny smak krwi.
- Siostrzyczko przejdźmy się. - na słowa Harrego wstałam gwałtownie od stołu i udałam się do frontowych drzwi. Szliśmy czystym chodnikiem a po obu stronach ulicy rozciągały się piękne rezydencje bogatych mieszkańców dzielnicy.
- Co za pieprzony ... kutas! Od początku to planował. Nieźle to sobie wymyślił , szantaż. 
- Rose Nie wyjeżdżaj , proszę. - w oczkach Loczka zobaczyłam łzy.
- Harry tam jest moja rodzina. - od razu pożałowałam wypowiedzianych słów.
- Nie rań mnie w ten sposób. Ja też jestem twoją rodziną. 
- Harry nie to chciałam powiedzieć. Jak to sobie wyobrażasz? Zniknęłam z dnia na dzień.
- Zostań jeszcze jakiś czas później coś wymyślimy. Przekonamy tatę do ... . Nie wiem , cokolwiek. 
- Moja mama , Alex zamartwiają się na śmierć.
- Zadzwonimy do nich , uspokoimy. A kiedy będzie dobry moment porozmawiamy z Johnem. - pokiwałam niepewnie głową. Kompletnie nie wiedziałam co robić. Jeśli wyjadę to Harry się załamie a Niall ... sprawie mu cierpienie a to jest ostatnia rzecz jakiej chcę. 
- Dobrze. Zostanę jeszcze trochę , ale przy najbliższej okazji z nim porozmawiasz.
- Dziękuje Rose. - objął mnie i pogładził dłonią moje plecy. Wróciliśmy do domu i ponownie usiedliśmy do stołu. Wszyscy dokańczali posiłek oprócz blondyna , który gdzieś zniknął. 
- Postanowiłam , że zostanę. - na twarzach chłopaków zagościły szerokie uśmiechy. John chciał się odezwać , ale mu przeszkodziłam. - Chciałam ci tylko powiedzieć , że jesteś hipokrytą. Nie wiedziałam , że jesteś zdolny do tego żeby wykorzystać ich w taki sposób. Zaprzepaściłeś właśnie te wszystkie dobre rzeczy , które o tobie myślałam. - wstałam spokojnie od stołu i poszłam do swojego pokoju. Z łzami na polikach z powrotem rozpakowałam swoją ogromną walizkę. Usiadłam do biurka , wyjęłam z niego kartkę , długopis i napisałam list do mamy , ale pod koniec zdałam sobie sprawę , że to nie ma sensu i włożyłam go z powrotem do szuflady. Co mam im powiedzieć? Mama myśli , że mnie porwali a Alex , że uciekłam z chłopakiem. Wzięłam telefon i wysłałam bratu sms-a : 

Braciszku na razie nie wracam. Nie martwcie się o mnie. Wszystko w porządku. Przepraszam za zamieszanie , ale jeszcze wiele spraw muszę przemyśleć. Uspokój mamę , proszę.        
                                                                                       Rose. 

Osunęłam się po drzwiach na podłogę i zaczęłam płakać jak małe dziecko.
Kiedy za oknem było już całkiem ciemno wymknęłam się z pokoju i poszłam do Niallera. Weszłam cicho nie pukając. Leżał na łóżku z twarzą w poduszce. Usiadłam obok niego.

- Nini? 
- Jeszcze nie wyjechałaś? Przyszłaś się pożegnać? - nawet na mnie nie popatrzył.
- Nie. Nie przyszłam się pożegnać bo nigdzie nie wyjeżdżam. - zwrócił na mnie swoje zaczerwienione od płaczu oczy. - Obiecałam ci , że już nigdy nie będziesz cierpiał a jeśli teraz wyjadę to prawdopodobnie już się nie zobaczymy.
- Na prawdę zostajesz? - podniósł się. 
- Przynajmniej do czasu do póki Johnatan nie zgodzi się na ugodę. - objął mnie mocno. 
- Kocham Cię Rosaline. Na prawdę bardzo cię kocham. Każdego dnia coraz mocniej.
- Ja Ciebie też.  

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------Mamy już rozdział 15! Jestem ciekawa co wy na to?
Jeżeli ktoś chce być informowany o rozdziałach to zostawcie pod rozdziałem nazwy tt . Do następnego :*

piątek, 21 listopada 2014

Rozdział 14

#Rosaline


Siedziałam na łóżku a Alis i Sandra wybierały mi kreacje na dziś wieczór. Pokazywały mi różne sukienki , ale nie zwracałam na nie uwagi. Cały czas myślałam o Zaynie i reszcie. To jak skrzywdziło ich życie było straszne. Moje też nie było sielanką , ale nigdy nie przeszłam przez takie piekło jak oni. Moje przemyślenia przerwała skórzana spódniczka lądująca na mojej twarzy. Po uśmiechach na twarzach blondynek mogłam się domyślić , że zdecydowały za mnie jak będzie wyglądał mój ubiór na jak to ujął Johnatan " imprezie którą zapamiętamy do końca życia ". Wzięłam rzeczy nawet ich nie oglądając i weszłam do łazienki. Rozebrałam się i pozwoliłam żeby strumienie letniej wody spływały po mojej skórze. Szczerze mówiąc to nie wiedziałam nawet jak mam się zachować. Zaz od rana zachowuje się jakby nigdy nic , więc chyba po prostu wezmę z niego przykład. Kiedy wyszłam z pod prysznica wysuszyłam ciało ręcznikiem i założyłam bieliznę. Chwyciłam ciuchy do ręki i muszę przyznać , że byłam pod wrażeniem tego ich znajomości wobec mojej szafy. Czarna krótka skórzana spódnica zakrywająca ledwie pępek idealnie pasowała do malinowego topu na ramiączkach , wysokich także czarnych szpilek i marynarki w tym samym kolorze co buty. Wyglądałam dobrze a makijaż tylko podniósł moją samoocenę. Spięłam włosy w wysokiego koka i wyszłam. Pierwsze co usłyszałam to piski i klaskanie.
- Jej wyglądasz na prawdę świetnie. Sandy możemy być z siebie dumne!

- Wiem wyglądam zabójczo , ale teraz musimy iść bo inaczej chłopcy pójdą bez nas. - zgodziły się ze mną i zabierając jeszcze swoje torebki zebrałyśmy się do wyjścia. Kiedy weszliśmy do salonu dostrzegłyśmy , że wszyscy przedstawiciele płci męskiej są już zmęczeni samym czekaniem na nas. Zakomunikowałyśmy im swoją gotowość i po usłyszeniu kilku komplementów na temat naszego wyglądu wyszliśmy.


*


Podjechaliśmy pod ogromny klub dwiema taksówkami. Kolejka przed lokalem była ogromna , ale na mojej twarzy pokazało się zadowolenie kiedy tata wręczył ochroniarzowi niemałą sumę i weszliśmy w trybie natychmiastowym. Zajęliśmy miejsca w w luksusowej loży a ja byłam na prawdę zdziwiona , że pomimo różnicy wieku Johnatan zachowuje się tak jak my. Nie byłam skrępowana nawet kiedy piłam przy nim alkohol ( chociaż były to zaledwie dwa drinki , ponieważ nie chciałam zrobić czegoś głupiego w kierunku Nialla co przysporzyłoby kłopotów nam obojgu ). Kiedy wszyscy oprócz Sandry byli już lekko podchmieleni John zaczął robić aluzje w kierunku moim i Malika co sprawiło , że poczułam się niezręcznie. Chcąc uciec od niewygodnych żartów zakomunikowałam , że idę na parkiet i wyciągnęłam za sobą Alis. Po chwili dołączył do nas Harry i zaczął tańczyć z blondynką. Po ostatnich wydarzeniach starałam się nie wzbudzać zazdrości w Horanie , więc postanowiłam nie utrzymywać bliższego kontaktu z żadnym z nieznajomych mi facetów. W klubie było dużo ochroniarzy taty i nikt nie miał problemu z tym , że skierowałam się sama do baru. Zamówiłam drinka , którego nazwę dopiero poznałam i kiedy czekałam na zamówiony napój ktoś przysiadł na siedzeniu koło mnie. 
- Cześć. - wyciągnął do mnie dłoń i zjechał wzrokiem na moje piersi.
- Odpuść , nie jestem tu sama. - chwyciłam drinka , którego barman przed momentem postawił na barze i chciałam iść w kierunku reszty , ale nieznajomy chwycił za moje ramie i przyciągnął mnie do siebie. Wylałam na niego swój trunek i wyswobodziłam rękę. Chłopak nie dał jednak za wygraną i chwycił za moje ramiona. Kątem oka zobaczyłam dwoje ochroniarzy Johna zbliżających się do nas. Przeciskali się przez tłum tańczących ludzi , ale mulat ich wyprzedził. 
- Jakiś problem?
- Puść ją. - oznajmił grzecznie.
- A jak nie? - natręt prychnął i przyciągnął mnie do siebie. Zayn zacisnął pięści , w sumie miałam tyle siły żeby się mu wyrwać , ale chciałam zobaczyć jak się sprawy potoczą. Zrezygnowałam kiedy nieznajomy chcąc wkurzyć chłopaka przejechał ręką po moim boku i zatrzymał dłoń na moim tyłku. Wyrwałam się mu szybko i stanęłam obok Malika. Ochroniarze wyprowadzili i Bóg wie co zrobili z rudym pijanym chłopakiem a my wróciliśmy do stolika.
- Co się tam działo? - Johnatan jakby przejęty złapał mnie za nadgarstek.
- Nic takiego. Jakiś pijany koleś przy barze. - uspokoiłam go.
- Jak widzę Zayn pełni rolę twojego rycerza w lśniącej zbroi. - wszyscy zaśmiali się na słowa Irlandczyka , oprócz mnie. Nie wiem o co był zły. Rozumiem , że mógłby być zazdrosny o Paula , ale o Zayna? Swojego przyjaciela? Jeszcze bardziej zezłościł mnie fakt , że rozmawiał z Malikiem i oznajmił mu , że nie podobają się mu nasze relacje , o czym ten mi powiedział. 
- Nikt inny się nie zjawił. - zamilkł i zatopił usta w krysztale wypełnionym procentami. Wieczór mijał wszystkim miło a ja tańczyłam ze wszystkimi oprócz Horana. Tata wymknął się przed trzecią nad ranem z jakąś brunetką o długich nogach a my dalej zajmowaliśmy parkiet. Tańczyłam właśnie z mulatem kiedy piosenka zwolniła. Chłopak nachylił się do mojego ucha. 
- Przepraszam , że się przeze mnie kłócicie. Nie chcę tego. - podszedł szybkim krokiem do Sandry która właśnie miała objąć Nialla. - Odbijany. - odciągnął ją od Horana a jego oczy nakazały mi zająć miejsce blondynki. Przybliżyłam się i ułożyłam dłonie na jego ramionach. Zaczęliśmy powoli kołysać się a ja czułam , że z każdą następną chwilą napięcie pomiędzy nami rośnie.
- O co chodzi? - spojrzał na mnie z udawanym zdziwieniem.
- Nie rozumiem.
- Rozumiesz. Powiedz co ci jest. - spuścił lekko wzrok , ale zaraz go podniósł. 
- Boję się. Jesteś moim szczęściem a mam wrażenie , że wymykasz mi się z rąk.
- Nie musisz być zazdrosny o ...
- Nie wyjeżdżaj. Zostań z nami , ze mną. - przystanęłam , myślałam , że się przesłyszałam. 
- Nie masz prawa prosić mnie o coś takiego.
- Wiem , ale jednak to robię. Zostań.
- Nie mogę , wiesz o tym. - w moich oczach zagościły łzy. - Nie powinieneś. - nie skupiając na sobie niczyjej uwagi ( oprócz Nialla ) udałam się do tylnego wyjścia.
Oparłam się o metalową barierkę i rozpłakałam się. Byłam rozdarta. Nie wiedziałam co robić. Z jednej strony była moja mama , tata , Alex , całe moje dotychczasowe życie a z drugiej strony był Johnatan , Harry , Zayn , Liam . Louis no i Niall-osoba , którą kocham całym sercem i moje nowe życie , które też już zdążyłam pokochać. 


---------------------------------------------------------------------------------Rozdział nie miał się dzisiaj pojawić ale byłam tak szczęśliwa po ukazaniu się teledysku , że Proszę : oto mamy 14 :) Tak przy okazji jak wam się podobali chłopcy?
Payne wymiotujący do kapelusza
Tomlinson aresztowany
Horan z płonącym rękawem
Malik obrzucony jedzeniem no i oczywiście
Styles masochista :D

niedziela, 16 listopada 2014

Rozdział 13

 #Zayn

Położyłem dziewczynę na łóżku. Była na wpół przytomna i tak zmęczona , że ledwo łapała kontakt z otoczeniem. To było dziwne bo jeszcze przed chwilą zachowywała się normalnie.
- Rose wszystko w porządku? - czekałem chwilę na odpowiedź.
- Jasne. Jestem tylko trochę zmęczona.
- Skoro tak mówisz. - okryłem jej ramiona kołdrą i poszedłem do łazienki. Wykonałem wieczorne czynności i wróciłem do dziewczyny , która już spała. Rozebrałem się , wślizgnąłem pod pierzynę i przyciągnąłem do siebie aksamitną poduszkę. Leżałem tak chwilę , ale ciekawość wzięła górę.
- Rose? Śpisz? - usłyszałem ciche stęknięcie. Po chwili jakby zastanowienia odwróciła się do mnie i spojrzała.
- Tak śpię , ale jeśli to coś ważnego to słucham. - zaśmiałem się cicho pod nosem.
- To powiedz w końcu! Co się działo dziś wieczorem? Doszło do rękoczynów? - wywróciła oczami i zmarszczyła brwi.
- Nie do niczego nie doszło. Trochę się posprzeczaliśmy , ale jest już wszystko okey.
- Sądząc po tym w jakiej pozycji was znaleźliśmy wnioskuję , że "godziliście się" w samotności. - jej uśmiech był wystarczającą odpowiedzią. Cieszyłem się , że mój przyjaciel był w końcu szczęśliwy. Zasłużył na to jak nikt inny.
- Zayn chciałabym z tobą porozmawiać.
- Jasne mów. - zaciekawiłem się.
- Chciałabym usłyszeć waszą historię. No wiesz jak to się stało , że mieszkacie wszyscy z Johnem i robicie ... co robicie. - westchnąłem przytłoczony wspomnieniami. - Wersję Nialla już znam , ale reszty nie. - spojrzałem na nią jakby powiedziała właśnie coś absurdalnego choć to wcale takie nie było. Horan ją kocha to przecież nic dziwnego , że opowiedział jej o swoich traumatycznych przeżyciach. Ufa jej , ja też. Ma w sobie coś takiego , że będąc przy niej człowiek czuje się jakby mógł wyznać wszystko. Jakby wszystko zrozumiała a wyznanie jej swojej tajemnicy było zbawienne. Wpatrywałem się w nią przez dłuższą chwilę z zastanowieniem. Milczała jakby wyczekując mojej odpowiedzi. 
- No dobra. - ucieszyła się i usiadła krzyżując pod sobą nogi. Zgapiłem jej ruchy i zacząłem opowiadać. - Okey , więc zacznę od Louisa. Johnatan wyciągnął go z więzienia. - zrobiła zdziwioną minę. - To od początku. Tomlinson miał kochającą rodzinę , dom , kasę i wszystko czego można chcieć. W ostatniej klasie gimnazjum poznał Cloe. Zakochał się , nic dziwnego , że zaczął robić głupoty. Jej sytuacja rodzinna nie była dobra. Była sama z tatą , bił ją , molestował i znęcał się. Kiedy Lou się o tym dowiedział nie wytrzymał. Pobił jej ojca tak , że tamten wylądował w szpitalu. Dziewczynę zabrał do siebie mając gdzieś opinie swoich rodziców. To , że nie podobała się im jego nowa " dziewczyna z patologicznej rodziny " , " którą i tak zaraz zastąpi nową ". Tak jednak nie było. Była dla niego wszystkim. Byli szczęśliwi , przez jakiś czas. Cloe była w ciąży i to nie było dziecko Louisa. Było jej ojca. Wściekł się , zabił go. Według mnie się nie zmienił , ale ona się go bała. Chciała usunąć ciąże , ale Tommo się sprzeciwił a ona za bardzo się go bała po tym zdarzeniu. Urodziła , pokochał je jak swoje i wtedy wszystko szlak trafił. Policja wpadła na jego trop i go zamknęła. Johnatan miał wtyki w więzieniu , tak na wszelki wypadek. Dowiedział się o sprawie i postanowił mu pomóc. Załatwił mu najlepszego adwokata i podkupił ławę przysięgłych. Louis wyszedł na wolność , ale już nic nie było takie samo. Cloe od niego odeszła. Chciała zabrać ze sobą Pauline , ale twój tata na to nie pozwolił. Obiecał , że zrobi wszystko żeby do tego nie doszło i dotrzymał słowa. Został sam , z rodziny została mu tylko mama. Załamał by się gdyby nie jego córeczka. Jeśli kiedykolwiek w jakimkolwiek momencie zapytasz go czy żałuje zawsze odpowie nie. A wiesz dlaczego? - zaprzeczyła głową ze łzami w oczach. - Bo to prawda. Nie żałuje. Mało tego , uważa że wykorzystał swój życiowy limit szczęścia i teraz stara się uszczęśliwić wszystkich dookoła. A z nami jest bo kiedy John obiecał mu odzyskanie Pauline powiedział , że jest jego dłużnikiem aż do śmierci i od tamtej pory jest jego tak jakby " prawą ręką ". - łzy spływały leniwie po jej polikach.
- Jak mogła być taką szmatą?!
- Louis nie ma jej tego za złe. Jest szczęśliwy bo ona jest szczęśliwa. Gdzieś tam , zdala od niego. Nadal ją kocha , ale to fakt jest suką. - zaśmieliśmy się cicho. - Życie go nie oszczędziło , niestety.
- A co z Liamem? - westchnąłem wiedząc , że zbliżamy si e powoli do mojej " historii ". 
- Liam , Liam . Liam. To dość dziwna historia. 
Wracał z rodzicami i siostrą z imienin wuja , prowadził. Był straszny wypadek. Payne chciał zdążyć przed pociągiem. Nie udało się , tylko on przeżył. Nie miał nic , mieszkania , kasy , jedzenia. Zaczął brać udział w nielegalnych wyścigać i obiecał sobie , że nie cofnie się przed niczym i skończy z tym dopiero kiedy umrze , podczas wyścigu. Był bardzo dobry , najlepszy. Miał ksywkę " ryzykant ". Naprawdę nie myślał co robił. Miał kilka stłuczek , do dziś ma blizny , na przykład na plecach. Odgrywał cwaniaka , ale był wrakiem człowieka , wyrzuty sumienia nie dawały mu spokoju. Jego życie było bagnem dopóki nie pojawił się w nim John. Zabrał go stamtąd i przywrócił do życia. 
- Jak? - jej twarz pełna była ciekawości.
- Powiedział mu o swoich wyrzutach sumienia , o tobie i Li dostrzegł w nim przyjaciela w cierpieniu. Odratowali się wzajemnie. Od tamtego czasu są jak najlepsi przyjaciele. To dlatego wołamy na Li Daddy , przez ciągłe przebywanie z Johnem stał się strasznie dojrzały i poważny. - potaknęła ze zrozumieniem. - Rose wiem , że teraz czekasz na moją historię , ale nie ...
- Nie musisz. Rozumiem. Jeżeli twoja przeszłość jest choć w połowie taka jak ich to masz prawo chcieć o niej zapomnieć. - poczułem ból w sercu na wspomnienie tego co było kiedyś. Nie wiem co się stało , chyba po prostu coś w środku mnie pękło i rozlało się na zewnątrz w postaci łez. Szatynka przyciągnęła mnie do siebie i przytuliła mocno. Wspomnienia , które niekontrolowanie spływały do mojej głowy , wspomnienia , które już dawno z niej wyrzuciłem wróciły. 
- Shhh , Zayn już dobrze. Wszystko w porządku. Przepraszam , nie chciałam.
- To nie twoja wina. - wytarłem swoje poliki i odsunąłem się kawałek. - Muszę to z siebie wyrzucić. 
- Jeśli nie chcesz...
- Chcę , potrzebuję tego. Właśnie to zrozumiałem. Po tym wszystkim co mnie spotkało nie było nikogo z kim mógłbym o tym porozmawiać. Teraz ktoś postawił na mojej drodze ciebie , nie mogę tego zmarnować. - odetchnąłem , uspokoiłem się i zacząłem kolejną opowieść. - Największymi wrogami moimi i mojej rodziny była bieda i alkohol. Tata wiecznie pił. Nie darzył nas jakimkolwiek uczuciem , był obojętny. Nie przeszkadzało mi to dopóki była mama. Ona kochała mnie najbardziej na świecie , tak jak ja ją , ale to nie zmieniało faktu , że byliśmy wiecznie głodni i nie mieliśmy nic oprócz problemów. Pewnego dnia byłem świadkiem ich kłutni. On kazał zarabiać mamie na ulicy. - rozpłakałem się. - Ten pieprzony sukinsyn kazał jej robić to za pieniądze. Byłem wściekły , chciałem mu coś zrobić , ale byłem za młody i zbyt słaby żeby z nim konkurować w czymkolwiek. Mama wieczorem , kiedy miała iść po raz pierwszy na ulice przyszła do mnie wieczorem , kiedy płakałem w kącie i powiedziała , że wszystko dobrze. Powiedziała , że mnie kocha i , że bez względu na wszystko mam być szczęśliwy. Dała mi list i kazała obiecać , że odczytam go dopiero następnego dnia. Zgodziłem się. Pocałowała mnie i kazała iść spać. To był ostatni raz kiedy ją widziałem , miałem wtedy tylko 12 lat. - poczułem jej ramiona wokół siebie. - W liście było napisane , że musiała odejść. Że nie mogła tak żyć. Napisała mi , że jest szczęśliwa , że nie jest sama i ma nadzieje , że zrozumiem. Uciekła z kochankiem. Powinienem był się wściec , ale byłem szczęśliwy , że ona jest szczęśliwa. To było dla mnie najważniejsze. Z uśmiechem na ustach dałem ojcu list. Wściekł się i wykrzyczał , że jeżeli ona nie będzie zarabiać na ulicy to ja będę to robił. - w tamtej chwili kompletnie się rozpadłem. Emocje wzięły górę. 
- Boże Zayn. - przytuliła mnie mocniej i gładziła moje plecy. Nie mogłem się uspokoić. - Tak mi przykro. - z oczu dziewczyny też wypływały łzy.
Po piętnastu minutach uspokoiłem się i wytarłem poliki. Zacząłem opowiadać dalej , czułem , że tylko to może mi pomóc. - Ja robiłem to , przez jakiś czas , ale potem już nie wytrzymałem. Chciałem się zabić , ale nie miałem odwagi. Postanowiłem kraść. To tak wpadłem na Johnatana. Okradłem go. Jego ludzie mnie znaleźli i przyprowadzili do niego , dopiero wtedy dowiedziałem się kim tak na prawdę jest. Bałem się , że mnie zabije. Kazał opowiedzieć sobie o wszystkim , zrobiłem to. Myślałem , że w jego oczach jestem śmieciem i nawet nie będzie miał wyrzutów sumienia jeśli coś mi zrobi. Pomyliłem się. Nakarmił mnie , ubrał , wybaczył kradzież. Powiedział , że już nigdy nie dopuści to tego żebym musiał robić takie rzeczy. Przyjął mnie do swojej rodziny , tak jak reszta. Zadbał o to żeby w świetle prawa ojciec nie mógł mi już nic zrobić. Dał mi dom , którego tak na prawdę nigdy nie miałem. Sprawił , że jestem szczęśliwy. - uśmiechnąłem się przez łzy , które wciąż niekontrolowanie wydobywały się ze mnie. Rose przybliżyła się a ja położyłem głowę na jej ramieniu i starałem się opanować oddech.
- Płacz jeżeli ci to pomoże. Nie wstydź się. To nie jest oznaką słabości. - zrobiłem jak poleciła , dałem upust emocją. Kiedy płacz mnie znużył , byłem ledwo żywy. Poczułem tylko jak szatynka układa moją głowę na poduszce , nakrywa mnie kołdrą i wtula się w moje plecy. Wyznając jej swoją tajemnicę stałem się bezbronny , jednak czułem się silny jak nigdy dotąd. Uratowała mnie od przeszłości , od samego siebie. 

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------Naprawdę przepraszam. Przepraszam , przepraszam , przepraszam , ale jakoś nie miałam głowy do tego wszystkiego wszystkiego. Niedawno ktoś bardzo mi bliski odszedł ( z tego świata ) i ciężko mi się po tym pozbierać. O rozdziale tak w sumie to nie wiem co mam myśleć , więc miło by było zobaczyć wasze komentarze. Pozdrawiam.